Przykro to pisać bo oczywiście dotyczy to "tylko" większości ( dostrzegam oczywiście że są nauczyciele pracujący dla idei - ale są niestety niewielką mniejszością ) - ale chyba trzeba zwłaszcza że to forum EKONOMICZNE a nie jakiejś POwskiej młodzieżówki przecież ( chyba się nie mylę prawda ?)
PS. Przy okazji ciekawy artykuł ( nomen omen) TVN -
https://www.tvn24.pl/magazyn-tvn24/daja-dzieciom-wiecej-niz-dom-czy-konto-w-banku,212,3638
@Warszawiak - dzieki ale dyskusje z panią Dorotą są raczej bezprzedmiotowe.
Przy okazji wlaśnie trafiem na tekst który oddaje bardziej poglądy mainstreamu uniwersyteckiego niż moje ale warto go przeczytać przy okazji dyskusji o podwyżkach ( o e-lerningu też) ...
"System edukacji w Polsce to skamielina - anachronizm rodem z wczesnego etapu rewolucji przemysłowej, gdy główną funkcją szkoły było wytresowanie posłusznego mięsa armatniego oraz zdyscyplinowanego, acz nieprzesadnie rozgarniętego, robotnika, zdolnego do wykonywania przez całe życie tych samych, prostych i powtarzalnych zadań. Jest echem dawno zdezaktualizowanych teorii na temat rozwoju człowieka oraz równie zdezaktualizowanej struktury społeczeństwa. W międzyczasie przydarzyła nam się rewolucja informacyjna - problemem przestał być deficyt informacji, dostęp do informacji oraz jej skuteczna dystrybucja. Zamiast tego problemem i zagrożeniem stała się nieumiejętność zarządzania chaosem informacyjnym i brak zdolności do oddzielania informacji od dezinformacji (oraz szumu), a także umiejętności interpretowania danych w sposób racjonalny. Tymczasem szkoła nadal pracuje jak w XIX, a nawet w XVIII wieku, koncentrując się na atakowaniu dzieci masą wyrwanych z kontekstu i dość bezładnie wyselekcjonowanych danych, jakbyśmy utkwili w imaginarium i realiach społecznych encyklopedystów epoki oświecenia. Tablice, kreda, nędzne „pomoce naukowe”, jednostki lekcyjne, niezrozumiałe lektury, mieszanie wiedzy z przesądami i propagandą, dzieci siedzące w ławkach plecami do siebie, a twarzą do gadającej głowy, tłumaczącej co poeta chciał przez to powiedzieć i dlaczego zachwyca, chociaż nie zachwyca. To przeciwskuteczny, patologiczny system.
Mój 10-letni syn nie cierpi szkoły. Nic dziwnego - ja też jej nie cierpiałem, a jest to niemal dokładnie ta sama szkoła (jak przekonałem się z przerażeniem, przestępując jej próg ponownie po kilku błogosławionych dekadach bez kontaktu z ową instytucją). W rezultacie więcej dowiaduje się np. o budowie Ziemi i Układu Słonecznego z oglądanego z wielkim zainteresowaniem serialu dokumentalnego na Netfliksie, niż z drętwych do bólu mózgu lekcji przyrody. Szkoła jest tak oderwana od codziennego doświadczenia i otoczenia naszych dzieci, że wymuszone przebywanie w niej staje się torturą, jak wizyta w zakurzonym muzeum, wypełnionym nieciekawymi artefaktami i śmiertelnie znudzonymi kustoszami, zmuszonymi do klepania po raz tysięczny odgórnie narzuconych formułek. Muzea w międzyczasie się zmieniły - szkoły nie.
Jest zupełnie jasne, że niemal wszystkie siły polityczne w Polsce od prawa do lewa odpowiadają za obecną sytuację. PiS jednak szczególnie nie jest zainteresowane dobrą reformą edukacji, bo poparcie dla tej partii jest chronicznie odwrotnie proporcjonalne do poziomu wykształcenia ... "
Co do rachub
to PO liczyło się że przegra z PiS
wybory ( po numerze z podniesieniem wieku emerytalnego i OFE było to
nieuniknione ) ale NIE liczyło że PiS będzie rządziło samodzielnie bo żaden
sondaż na to nie wskazywał ( zresztą faktycznie samo wejście SLD wystarczyło by
aby PiS nie miał samodzielniej większości )
Sądzono również że ewentualna koalicja z Kukiz15 skończy się po roku
najwyżej 2 tak jak poprzednio z Lepperem.
To są przecież
ogólnie znane i uznane fakty – dziwię się że muszę je tutaj przypominać. Naprawdę
macie tak krótką PAMIEĆ ?!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz